Odespana podróż do Wawy, więc zasiadam i zapisywuję i przemyśliwam. Andi przyjechał na dworzec. Pierwszy raz mężczyzna [mój] się tak stara. Aż cały czas to do mnie nie dociera. Chociaż ostatnio wiele rzeczy do mnie nie dociera. Czuję się jakaś zawieszona w niebycie..
Zasypiając myślałam sobie o imprezowaniu, o etapie studenckiego życia, który przeminął. Co innego jest dla mnie celem [właściwie cele się pojawiły]. Mam ochotę tańczyć, pić i wrócić rano z zachrypniętym gardłem.
Nie chcę być daleko od Andiego. Chcę z nim spać, jeść, kupować chleb i worki na śmieci.
Chcę się oprzeć na jego silnym ramieniu.. Chyba mnie jakieś smutki ostatnio dopadają. Pomagają im smutne piosenki.
No nic - taka Feminki natura.
Zastanawiałam się dzisiaj, czy chcę żyć, być w Warszawie. Kiedy jestem w Krakowie wydaje mi się, że to naturalny kolejny etap, jak jestem tam wydaje mi się, że to mi niepotrzebne. Że życie powinno być miłe i łagodne. Sama już nie wiem.
Ten blog się na serio zmienia w sentymentalno-introwertyczno-depresyjny bełkot.
Do dupy jak zwykle.
Pozdro i aloha. I ariwederczi.
PS Piecze mnie przełyk, to takie niekobiece mieć zgagę :) Chociaż mogłam powiedzieć tak jak tata - pali mnie rura [hehehe]
30 czerwca 2008
[zga]Gadka
nastąpiło o 23:21 0 komentarze
28 czerwca 2008
Beleco
Weekend jest rodzinny. Ostatnio zupełnie nie miałam czasu na przyjazd do domu rodziców. Do dziadków, do dziewczynek. Stęskniłam się za nimi - za ich radością, sprzeczkami, samonapełniającymi się magazynami energii. Jestem zmęczona, tęsknię..
Nie wiem, co mam tutaj napisać, zamykają mi się oczy. Napiszę dobranoc.
Ten blog jest bez sensu i do dupy.
:)
Pozdro.
nastąpiło o 23:39 0 komentarze
24 czerwca 2008
Tak nie Moszna
Wesele było w s p a n i a ł e. Karolinka śliczna, pałac, żarełko, zespół, mniam mniam.
Andi śliczny, cudowny. Po weselu zapragnęliśmy czilałtu w Zamku w [ekhm] Mosznej.
Wszystko cudne, zamek niebywale zachwycająco BradoPitowoAndżelinowy. W drodze powrotnej napadła na nas jednak Przygoda. I urwała coś tam magicznego, co silnik trzyma w ryzach. No i pan mechanik z oddechem pełnym promili zakomunikował, że zakład samochodowej opieki zdrowotnej otawrty dopiero rano. Czytaj: jesteśmy udupieni na noc. Po wyczerpujących poszukiwaniach trafiliśmy do stadniny, gdzie niezwykle miły pan cały czas starał się, by niczego nam nie brakowało.
Muszę przyznać, że strasznie z powodu przymusowego urlopu nie cierpieliśmy -bezcenna jest przecież kolacja w postaci piwa i paluszków na dziedzińcu zamkowym i przy odgłosach zwierząt wielce zastanawiających. A może to wszystko nie stało się przypadkowo? Może to sam palec Boży pokierował tymi wydarzeniami? Na te i inne pytania odpowie czas. Na razie mam stres niesamowity, bo portfel pusty, kot głodny, ja wycieńczona. Jak ja sobie dam radę w życiu?
Andi och ach!
nastąpiło o 16:14 2 komentarze
19 czerwca 2008
Normalka
Dzisiaj dzień minął szybko - powinien się był wlec, jak na każdy dzień poprzedzający przystoi. Jutro mój Andi. Jestem totalnie nieogarnięta. Moje ciało, które na weselu ma lśnić i kusić wygląda hmmm ZWYCZAJNIE [to bardzo oszczędne w słowie słowo]. No i co tu począć? Kiedy usiadłam byłam przy stole w kuchni i się nie mogę odkleić.. Radio komercją kołysze mnie do snu. Trzy godziny u fryzjera również wyssały energię z mojej małej bateryjki.
Kupiłam dwie książki - Porno [druga część Trainspotting] i Historię pocałunku. Jakoś tak mi samo wyszo erotycznie.
Mam wyrzuty sumienia, że nie mogę w moim blogu napisać czegoś zachwycającego, tragikomicznego, niezwykłego, ale niestety tak mi minął dzień po prostu. Zwyczajnie.
Idę prasować, ululam się i zasnę na desce,
nastąpiło o 22:56 0 komentarze
16 czerwca 2008
Uśmiech w oku
Ech, jak dzieci.. Faceci są jak małe dzieci, które walczą o resoraki. Jak resorak wiernie się kurzy na półce, to mają go gdzieś - jest bo jest. Nie chuchają, nie dmuchają, nie interesują się nic a nic. A wystarczy tylko jak kolega piegowaty zainteresuje się samochodzikiem, czerwona lampka zapala się we łbie i syrena alarmowa zaczyna wyć. I jak Feminka leżała nieużywana w kącie, to wszyscy mieli ją w dupie, a jak Feminka zakochana, to od razu zmasowany atak na jej osobowość.
W Opolu było bosko. Karolajna pańszczyźniany wieczór odbębniła, Feminka się zamyśliła nad etapem życiowym co się do niej też dobiera. Na koniec nieplanowane wojaże z Madzią, bo sknery z nas cholerne i ten bilet weekendowy trza było na maksa wykorzystać. A na ostatek boski Ryś Rynkowski i inne takie gwiazdy i gwiazdutki.
A Andi jest kochany :D
nastąpiło o 13:59 0 komentarze
14 czerwca 2008
Zapomniałam dać tytuł, ale się byłam zreflektowałam
Dzisiaj w pracy dostałam megamaila od Andiego. Mail zupełnie niezwykły, bo opisujący detale życiowe, co Andi je ma w swym życiu [lub miewa]. Że lubi truskawki i pastę fresh. No i ja mu odpisałam i potem stwierdziłam, że jednak moje życie nie jest takie puste i mogę na zawołanie wyprodukować maila o sobie. Że lubię jak ktoś mi suszy włosy i całować psa w łeb też lubię. I takie inne detale.
A potem wieczorem obejrzałam z Łukaszem współmieszkaczem film Once i mi się zrobiło tak miło i smutno zarazem, że to nie z Andim oglądam i jadłam Smakiję czekoladową i chciałam Andiemu dać nawet jedną łyżeczkę. No nic, przeżyję ten tydzień. Ale się zakochałam, zabujałam! Nawet naszy-kaszy nie oszczędziłam i podrasowany paintem portret kochanków zamieściłam. Poza tym W. się był opisał, że kocha. No nic, kocha nie kocha. Smutno, ale past.
Jutro do Karolajny panieński żal zapić. A że w Opolu gwiazdy drą ryje, to się posłucha i przy tym nawali jak burżuazja a co. A nuż jakiś Wiśniewski czy inny StachurskY zatoczy się do naszego stolika. Relację zdam, a na razie zmykam. Bo Prada zaraz zaśpiewa Flunkiem i Andiego słodycz spłynie do uszka :)
nastąpiło o 01:20 0 komentarze
12 czerwca 2008
Pierwszy raz [chociaż drugi]
Bolą mnie łydki. Brutalnie wykarczowane z pozostałości naszych dzikich przodków. Dlaczego lubimy być takie gładkie?
Ja lubię mężczyzn, których ciało jest silne. Jest smaczne. Mięso.
I jego ciało takie jest. Plecy, które mam ochotę pokroić, upiec na grillu i zjeść.
Ten blog miał być inny. Będzie jednak trochę pomieszany - jak ja..
Idę do łóżka. Jutro kolejny dzień obok mnie. Czuję się ostatnio jak w filmie, jakby to wszystko sobie gdzieś tam szło samo.
Dobranoc.
nastąpiło o 23:52 0 komentarze