Cały kraj gra w totka. No to Feminka też zagrała, mama, tata, Andi, tylko kot nie zagrał. Ale pewnie by zagrał, tylko akurat wysysał środek z ćmy.
No i dupa zbita, nici z milionów, charytatywnych szaleństw i wycieczek dookoła świata.
A może to i dobrze. W końcu mogłabym umrzeć na przykład w sklepie obuwniczym z przymierzania bucików. A tak - żyję i mam się całkiem dobrze. Chociaż oczywiście nie byłabym sobą, gdyby czasem smutek mnie nie atakował złowieszczo. Jest kilka powodów do smutku Feminki.
Bo z jednej strony wiem, że jestem bardzo silna, a czasami mam tak, że zabija mnie wiatr na ulicy.
29 lipca 2008
Szaleństwo
nastąpiło o 23:43
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz