5 sierpnia 2008

Nic

Czasami Feminka budzi się z paniką zaciśniętą wokół szyi. Było tak często w strasznym 2007 roku. Kiedy poznała smak zakazanego związku i dowiedziała się, że można umierać z "miłości" - cudzysłów z perspektywy roku 2008 wydaje się bardzo uzasadniony.
No i ostatnio też tak mam.
Ale dlaczego?
Bije mnie w głowę taka myśl nieskomplikowana. Takie dwie cyferki. 2 i 5.
Ćwierć wieku.
Bo zawsze myślałam o życiu w perspektywie tego czasu, którego mamy tak naprawdę zajebiście mało. I teraz jest taka chwila, że życie moje to praca i dom. Bo imprezy bez Andiego jakoś kusząco nie wypadają. Spodziewałam się cudów po tej przeprowadzce. A tak naprawdę potrzebuję nowego etapu życia. Nie wiem, czy Warszawa będzie ok. Jest tam kilka znajomych osób. Jest Karolajna. Jest Wojtek. No i byłabym z Andim naprawdę. Budziłabym się codziennie obok niego. Pewnie przegnałby gdzieś tą panikę.
Mam takie czarne myśli, że jestem już na serio dorosła. Że w ogóle wszystko i tak nie ma sensu. Bo zdechnę jak każdy.
Powinnam się cieszyć - wracam do dziennikarstwa. Samo się tak fajnie poukładało. Ech. Sama nie wiem, czego ja chcę. Dlaczego boli mnie teraz serce i chce mi się płakać...

0 komentarze: