15 września 2008

Dzieciństwo pod umywalką

Byłam w domu. Z mamą. Cały weekend.
W domu czuję się nadal jak u siebie, jednak wspomnienia, które się z nim wiążą, przychodzą rzadko - bardziej się skupiam na braku kasy i analizowaniu z mamą niezwykle ważnych plotkarskich kwestii.
A wczoraj postanowiłam wyprzedzić brata w kolejce do łazienki i szybko umyć głowę. I jak tak stałam pochylona nad wanną, popatrzyłam na umywalkę, na jej ukrytą przed codziennym spojrzeniem spodnią część.
I uderzyło mnie wtedy to wszystko - ciepło, śmiech, zapach racuchów, bajka wrzeszcząca z telewizora, klocki LEGO sprawnie układane w superpojazdy przez brata.
Moje dzieciństwo, które uczyniło ze mnie tą 25-letnią kobietę, jaką jestem dziś [no dobra, będę 25 września].
Moje dzieciństwo, które kojarzy mi się ze szczęściem.

A za oknami lodowato. I tylko marzę o tygodniu nicnierobienia w cieplutkim łóżeczku z panem A.


Aha - kwestia zawodowa się była rozwiązała pozytywnie.

0 komentarze: