6 listopada 2008

Battery low

Zero energii. Zasypiam zmęczona, budzę się zmęczona.
Zero inwencji, zapału, ekscytacji.
Myśli i smutki i jesień i ból głowy.
To chyba przez ósemki, co mnie atakują.
Albo przez taką porę roku niesprzyjającą.
Mój kot terroryzuje mnie o tuńczyka. Jak chodzi, kołyszą mu się boki.
Nie rozumie, że otyłość, nadwaga, obciążenie serca.
Nie rozumie, że z miłości mu nie daję smakołyków.
Założyłam bloga "profesjonalnego" - choć tak ciężko mi realizować jakiekolwiek plany.
Idę dziś do kina na "33 sceny z życia". Zapewne się dobiję i umrę na kinowym krześle.
I mnie wyrzucą do kosza.
Albo zjedzą, nie wiem.

0 komentarze: