Zainspirowałam się byłam wpisem Basi i rozmową z Karolajną (na temat powodów umieszczania linku do feminkowego bloga w przestrzeni pozaintymnej, pozaprzyjacielskiej).
Tworząc Feminkę myślałam, że nikt poza mną i najbardziej bliskimi osobami nie będzie go czytał.
Ale jakoś tak zmieniłam zdanie. Jestem trochę internetową ekshibicjonistką.
Myślę też, że czasami pewne osoby mają o mnie mylne wyobrażenie - blog to pokazanie siebie, powiedzenie: oto ja, taka właśnie jestem.
Ostatnim powodem mojego blogowania jest nieumiejetność ogarnięcia myślami tego, co dzieje się wokół mnie. Zbyt często zatapiam się i zawieszam w rozmyślaniach. Nie umiem odnaleźć perspektywy i oddalenia, nie umiem spojrzeć na wszystko racjonalnym okiem z boku.
Dlatego potrzebuję urlopu. Dlatego jadę do Andiego na tydzień.
Muszę poukładać te puzzle w mózgu. I zdobyć energię na walkę z zimą.
30 września 2008
O feminkowym blogowaniu
nastąpiło o 16:17 0 komentarze
25 września 2008
Hurej Hurej
Droga Katarzyno,
25 lat minęło jak jeden dzień.
Życzę Ci, żebyś była szczęśliwa, żebyś nie zapominała o ideałach.
Żebyś szła przed siebie z uśmiechem, żebyć potrafiła skupić się na tym, co jest naprawdę ważne.
No dobra, koniec farmazonów.
Życzę Ci zdrowia, miłości i kasy :)
Uwielbiam Cię, bo jesteś mądra i ładna.
Twoja Katarzyna
PS Niestety jesteś już starą rura
nastąpiło o 00:30 1 komentarze
22 września 2008
Sokowirówka działa
No dzisiaj to na serio jestem podjarana :)
Od samego rana, a nawet od nocy [uprzedzam domysły - byłam sama z kotem nieodłącznym].
Wczoraj ostatecznie zamknęłam drzwi poprzedniego mieszkania. Samodzielnie wniosłam i zniosłam pozostałe graty [policzyłam i wyszło ponad 1000 stopni]. Zakwasy miło przypominają mi o tym, że mam jakieś mięso na sobie.
I poczułam się jak w domu. Wreszcie, nareszcie. Sprzyja temu też aura. Mieszkanie stało się miejscem odciętym od zewnętrza. Zamknięte drzwi balkonowe i kuweta wniesiona do środka. Ciepło, światło.
Wracając, dzisiaj od rana jest we mnie energia. I uśmiech. Bo planujemy biznesy z Karolajną i Wojtkiem. Bo mam Andiego.
No tak się nasycam tym faktem, że aż się uśmiecham głupkowato za moim zakurzonym hapekiem.
To jest wspaniałe wiedzieć, że się kogoś kocha. I to kocha z całych sił. Dzisiaj mija 4 miesiąc od naszego zetknięcia tokajskiego :)
W pracy jakoś leniwie dzisiaj. Popisałam, porobiłam. Myślę już o urodzinach. Strasznie fajnie będzie się spotkać z emigracją warszawską, ex-studentkami i całą resztą znajomości.
Pozdro.
:D
Aha - na szkoleniu ostatnio powiedziałam, że jestem jak sokowirówka - bo z wielkim hukiem i niezliczonymi procesami czynię rzeczy wartościowe. Tak sobie egocentrycznie pojechałam, a co!
nastąpiło o 12:27 0 komentarze
15 września 2008
Dzieciństwo pod umywalką
Byłam w domu. Z mamą. Cały weekend.
W domu czuję się nadal jak u siebie, jednak wspomnienia, które się z nim wiążą, przychodzą rzadko - bardziej się skupiam na braku kasy i analizowaniu z mamą niezwykle ważnych plotkarskich kwestii.
A wczoraj postanowiłam wyprzedzić brata w kolejce do łazienki i szybko umyć głowę. I jak tak stałam pochylona nad wanną, popatrzyłam na umywalkę, na jej ukrytą przed codziennym spojrzeniem spodnią część.
I uderzyło mnie wtedy to wszystko - ciepło, śmiech, zapach racuchów, bajka wrzeszcząca z telewizora, klocki LEGO sprawnie układane w superpojazdy przez brata.
Moje dzieciństwo, które uczyniło ze mnie tą 25-letnią kobietę, jaką jestem dziś [no dobra, będę 25 września].
Moje dzieciństwo, które kojarzy mi się ze szczęściem.
A za oknami lodowato. I tylko marzę o tygodniu nicnierobienia w cieplutkim łóżeczku z panem A.
Aha - kwestia zawodowa się była rozwiązała pozytywnie.
nastąpiło o 12:46 0 komentarze
4 września 2008
AUA
Zabolało mnie strasznie.
Nic. Nie ma nic.
Mam tylko wory pod oczami od płaczu i megamigrenę, i mi zaraz wypadną oczy na tą klawiaturę.
I przyjdzie kot i się zacznie nimi bawić.
I wleci komar i mnie zabije przyssawką.
Nie umiem tak. Nie umiem żyć w świecie niemiłych ludzi.
I internetowych skurwysynów, którzy tylko czekają, jakby komuś dojebać. Anonimowe małe chujki.
Kurwa.
nastąpiło o 23:51 1 komentarze