15 lutego 2009

Powroty i zmiany

Tak dużo się zmieniło :) Mieszkam w Warszawie, mam inne nazwisko i dziecko czasami kopie mnie w brzuch :) W środę poznamy jego płeć.
Mam zwolnienie i poświęcam się sobie. Czytam, śpię, wymyślam sobie rozrywki.
Jest nam tak dobrze, miło i przytulnie, że aż się zastanawiam, jak to możliwe, że można sobie z drugą osobą tak żyć.
Urządzamy teraz i planujemy. Wydajemy dużo kasy, której nie mamy :)
No i czekamy sobie.
A ja jestem spokojna, czasami dopada mnie myśl o magii, o tym, że rośnie mi brzuch, a tam jest nasze dziecko. Istota, która jest wynikiem miłości, naszego połączenia. I ono daje mi spokój, bo wiem, że wszystko jest tak jak miało być.
Nie chcę ulec paranoi ciążowej, nie chcę zatracić siebie, zasłonić słowem "matka" słowo "kobieta". Chcę, żeby nasze dziecko czuło wsparcie, żeby nasz dom był pełen światła i ciepła.

I czekam, aż Żwirek będzie z nami. Strasznie tęsknię za tym niegrzecznym małym łebkiem. Straszliwie.