22 kwietnia 2009

Co u Feminki? Jakieś nowe minki?

Ale długo mnie nie było w tym świecie blogowym [błogim?].
I teraz sobie leżę w łóżeczku wysmarowana od stóp do głów olejem arganowym co by te rostępy cholerne mnie nie zaatakowały.
No i leżę i piszę. I Helena mnie kopie czasami, a Żwirman czeka, aż się Pan wykąpie, no bo przecież nie można zakończyć kociego dnia, jak rodzina nie pokładziona do łóżek.
Tak bardzo się cieszę, że kocur jest z nami. Teraz choruje na pęcherzowe zapalenie biedaczek, Pani mu współczuje, bo sama tą cholerą nie raz dotknięta już była.
Mąż był przyszedł i z kotem rozmawia.

A ja piszę wciąż.
Dobrze mi tutaj. W tym spokojnym świecie wielu myśli i niewielu aktywności. Kupowanie zasłon, robienie obiadu, sianie kwiatków [maciejka - nareszcie!]. Andi jest taki kochany. Patrzę na niego i jestem spokojna. I jestem szczęśliwa, że go mam, że spotkałam tak cudowną osobę na tym świecie przeogromnym, zaludnionym.
Lipiec tuż tuż a my nie mamy akcesoriów okołodziecięcych. Trzeba wydać trochę tych pieniędzy, których nie mamy i zakupić różne różowe różności.

No a czy to nie jest dziwne, że jeden człowiek ma w brzuchu drugiego? I ten drugi sobie żyje swoim płodowym życiem. A ten pierwszy się dziwi i czasami nawet tego boi. No bo jak to jest wszystko skonstruowane? To jakiś megakonstruktor wymyślił. A imię jego Pambuk.