Coraz mi ciężej na ciele.
Wczoraj zakończyliśmy zajęcia w Szkole Cierpienia Podczas Rodzenia. Tak mi się smutno troszkę zrobiło, a Andi się ucieszył, że już po.
Fajnie było, dużo się dowiedzieliśmy mądrych rzeczy.
Czasami mam tak, że patrzę na ten brzuch i prawie dostaję ataku paniki. No bo jak to mieć dziecko w brzuchu swoim?
Dziw nad dziwy.
Jadę na tereny olkuskie. Męża opuszczam. Pobędę trochę w domu, bo poźniej to nie wiadomo kiedy tam pojadę - no oprócz wesela Kuby, na które nie wiem, czy się dotoczę.
Co do prodżektu - się zdecydowałam na dotacyję z unii najjaśniejszej. Mam nadzieję, że dostaniemy kasę i nowy rok się zacznie pracą na tzw. swoim :)
21 maja 2009
Tak sobie piszę
nastąpiło o 15:05 0 komentarze
12 maja 2009
W maju jak w jaju
Siedzimy sobie na wsi tarchomińskiej. Ja siedzę na kanapie, Helena siedzi w brzuchu, Andinek siedzi przed komputerem, a Żwir siedzi na swojej drapakowej grzędzie.
Czasami siedzi w szafie i teraz właśnie jest to czasami.
Jest nam tutaj tak miło i fajnie razem.
I tak się przyzwyczaiłam, że mi smutno, jak Andinek wyjeżdża na kilka godzin w celach roboczych.
Patrzę na niego każdego poranka i tak się nie mogę nadziwić, jak go bardzo kocham.
I głaszczę go po buzi, po tej miłej uśmiechniętej buzi, która zmienia się w twarzyczkę małego chłopca, jak bawi się ze Żwirkiem..
Aż mnie to rozczula i wzrusza.
Niech ten mój projekt postępuje należycie i niech wszystko będzie tak jak teraz.
nastąpiło o 21:15 0 komentarze