Siedzimy sobie na wsi tarchomińskiej. Ja siedzę na kanapie, Helena siedzi w brzuchu, Andinek siedzi przed komputerem, a Żwir siedzi na swojej drapakowej grzędzie.
Czasami siedzi w szafie i teraz właśnie jest to czasami.
Jest nam tutaj tak miło i fajnie razem.
I tak się przyzwyczaiłam, że mi smutno, jak Andinek wyjeżdża na kilka godzin w celach roboczych.
Patrzę na niego każdego poranka i tak się nie mogę nadziwić, jak go bardzo kocham.
I głaszczę go po buzi, po tej miłej uśmiechniętej buzi, która zmienia się w twarzyczkę małego chłopca, jak bawi się ze Żwirkiem..
Aż mnie to rozczula i wzrusza.
Niech ten mój projekt postępuje należycie i niech wszystko będzie tak jak teraz.
12 maja 2009
W maju jak w jaju
nastąpiło o 21:15
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz