8 czerwca 2009

Blisko finiszu

Ale ten czas zapier.... Ech.
Już 9 miesiąc. Helenka zakończyła trening kickbokserski. Zaczęła powolne ruchy jogińskie :)
Ja skupiam się ostatnio nad tematem pieluch wielorazowych. Nie wiedziałam o nich zupełnie nic. Przypadkiem trafiłam na totalnie skomplikowane opisy supernowoczesnych pieluszek.
Po zapoznaniu się z tematem skutek jest jeden - oczekiwanie pełne podniecenia na kurierską przesyłkę.
Już w piątek wyjeżdżamy - najpierw do moich rodziców [akcje weselno-sesjofotograficznobrzuszkowe], a następnie do rodziców Andinka [akcje zdecydowanie porodowe].
No i wrócimy na wieś tarchomińską z małym żywym pakunkiem, który płacze, je i robi kupę.
Mam takie wahania nastroju ostatnio - może przez to, że kiepsko się wysypiam, może po prostu sobie zaczynam zdawać sprawę z wielkich przeogromnych odpowiedzialności, jakie na mnie zaciążą [po ciąży].
Wyobrażam sobie czasami tą naszą kompilację helleńską. Jaka będzie ta dziewuszka? Chciałabym, żeby była dobra jak Andi.
I żebym umiała dobrze ją wychować. I żebyśmy się kochali.
Ech.
A kot testuje wszystkie dzieckowe ustrojstwa - śpi w foteliku, śpi w wózku, śpi w pieluchach, śpi w łóżeczku. Wszystko ma na razie pozytywne opinie Żwirowego Towarzystwa Pediatrycznego. Mam nadzieję, że Helenę też zaopiniuje pozytywnie.
Aloha!

0 komentarze: