26 lipca 2009

Łorsoł

Jak nam się żyje? Tak dziwnie, tak testowo.
Wszystko w sumie takie samo a jednak inne..
Helenka, moja córeczka, Andi - jej tata. Kot zupełnie jakiś inny.
Jesteśmy rodziną, jesteśmy razem.
Mam takie wahania nastrojów. Wg Tracy Hogg to normalne. No niby tak, ale te smutne chwile mnie napadają podwójnie - bo jak już jest smutek, to i wyrzut sumienia, że przecież wszystko dobrze, więc skąd i po co ten smutek.
Czuję się trochę zawieszona w jakimś bezmiarze.
Jesteśmy pierwsi spośród znajomych, może dlatego tak czuję, że jesteśmy w innej rzeczywistości niż oni.
Jednocześnie zrozumiałam tak dużo. Zrozumiałam ludzi, którzy już mają dzieci. I zrozumiałam moją mamę. Ona zawsze mówiła - zobaczysz pewne rzeczy dopiero, jak sama będziesz mamą. No i nie chodzi tu o jakieś konkrety - tu chodzi o ten inny level postrzegania, inny pryzmat przed oczami.
Marzę o tym, żeby poleżeć na kocu pod drzewem. Żeby spędzić dzień na lenistwie, na bliskości z naturą. Może uda się w sierpniu.
Idę teraz popatrzeć na śpiącą Helenkę. Posłuchać jej śmiesznego pomrukiwania i wzdychania. O czym ten mały łebek myśli? Co mu się śni? Tajemnica..

0 komentarze: