Tytułu objaśnienie: skurczybyczki to takie małe skurcze w odróżnieniu od skurczybyków, czyli skurczów porodowych. No i ja właśnie takie skurczybyczki miewam ostatnio. Bo się chyba Helena zaczyna na świat zapraszać. Ale w sumie na razie tak delikatnie, więc wciąż czekam, a życie leniwe płynie jak rzeka.
No i powinnam się skupiać na prodżekcie, a się nie skupiam. Dupa wołowa.
Miałam dzisiaj straszny sen, że jestem z jakimś innym facetem. I jestem jego żoną. I sobie tak myślę - o rany, przecież ja tak nie chcę. Przecież on mi nie pasuje zupełnie. I poczułam takie uczucie pętli na szyi.
Potem się obudziłam i zobaczyłam buzię Andinka. I poczułam taką ulgę ufffffff.
I potem go wkurzałam tym głaskaniem po buzi, podczas gdy onjeszcześpiniewidziszbabo :)
A dzisiaj byliśmy na tamie nad Soliną. No i na tej tamie w upale podczas ociężałego przemieszczania mnie naszły lekko przerażone myśli. Że jak to my teraz będziemy z Heleną wszędzie. Ona będzie mała i całkowicie od nas zależna. I już nie będzie spania, leniuchowania, myślenia swobodnego.
Boję się tego, bo sama jestem dzieckiem. Ciągle czuję, że dojrzewam, uczę się. Ale chyba my człekokształtni tak mamy, że się uczymy do samej śmierci. A i tak wielu z nas umiera jako skończeni idioci.
27 czerwca 2009
Skurczybyczki
nastąpiło o 23:45 0 komentarze
8 czerwca 2009
Blisko finiszu
Ale ten czas zapier.... Ech.
Już 9 miesiąc. Helenka zakończyła trening kickbokserski. Zaczęła powolne ruchy jogińskie :)
Ja skupiam się ostatnio nad tematem pieluch wielorazowych. Nie wiedziałam o nich zupełnie nic. Przypadkiem trafiłam na totalnie skomplikowane opisy supernowoczesnych pieluszek.
Po zapoznaniu się z tematem skutek jest jeden - oczekiwanie pełne podniecenia na kurierską przesyłkę.
Już w piątek wyjeżdżamy - najpierw do moich rodziców [akcje weselno-sesjofotograficznobrzuszkowe], a następnie do rodziców Andinka [akcje zdecydowanie porodowe].
No i wrócimy na wieś tarchomińską z małym żywym pakunkiem, który płacze, je i robi kupę.
Mam takie wahania nastroju ostatnio - może przez to, że kiepsko się wysypiam, może po prostu sobie zaczynam zdawać sprawę z wielkich przeogromnych odpowiedzialności, jakie na mnie zaciążą [po ciąży].
Wyobrażam sobie czasami tą naszą kompilację helleńską. Jaka będzie ta dziewuszka? Chciałabym, żeby była dobra jak Andi.
I żebym umiała dobrze ją wychować. I żebyśmy się kochali.
Ech.
A kot testuje wszystkie dzieckowe ustrojstwa - śpi w foteliku, śpi w wózku, śpi w pieluchach, śpi w łóżeczku. Wszystko ma na razie pozytywne opinie Żwirowego Towarzystwa Pediatrycznego. Mam nadzieję, że Helenę też zaopiniuje pozytywnie.
Aloha!
nastąpiło o 23:24 0 komentarze