26 stycznia 2010

W nocy

Leżę w łóżku, a obok śpi ona.. A raczej nie śpi, tylko na mnie patrzy. W ręce Pan Metka, a ona nieruchomo przygląda się mojej twarzy lekko tylko oświetlonej od lampek choinkowych i laptopa na moich kolanach. Lampki wiszą na rzeźbie obok łóżka, bo lampka nocna zakończyła swój żywot tej mroźnej zimy.
Ale miało być o niej..
Ale się nie da pisać.
Bo od razu mi się chce płakać. Ze szczęścia i wzruszenia.
Że ją mam i ona ma mnie.
Miłość do dziecka jest taka ogromna, taka bezwarunkowa. To brzmi tak banalnie, bo przecież towarzyszy to uczucie prawie wszystkim rodzicom.
Ale nadal nie mogę się temu nadziwić.
A co u Feminki? Przetasowania w układach koleżeńsko-przyjacielskich. I dobrze, że wreszcie zwycięży szczerość zamiast słodkich uśmiechów podszytych obłudą.
Słucham muzyki - tak dużo wspomnień, ale dużo tych smutnych. Sytuacja M. powoduje, że mi się przypominają ciężkie dni mojego życia. I ten ból ducha, który powodował ból ciała. No cóż, do końca życia będę czuła, że dostałam wtedy po dupie.

No to słucham sobie dalej, a dziecko moje patrzy na mnie i myśli o.....

0 komentarze: