9 lutego 2010

Back to the past

Tak wiele mam, a tak rozdrapuję sobie wnętrze czasami.
Sama robię sobie nowe blizny.
Dotykam myśli, wspomnień pełnych bólu. Przecież się uporałam, przecież pracowałam nad sobą.
A jednak mnie atakują te myśli cholerne. Scenki z życia, dzieciństwo, młodość, teraźniejszość.
Jestem nadwrażliwa. Za bardzo, za bardzo.
Myślę sobie o psychoterapii, żeby komuś to wszystko poopowiadać nareszcie. Ale co z tego? Nie mam choroby psychicznej, mam tylko zasmuconą duszę. Chciałabym wrócić do przeszłości czasami, ale po to jedynie, by siebie przytulić, powiedzieć, że się ułoży, że będzie dobrze.
A jednak to chyba się nie uda, żeby zapomnieć smutne chwile. Żeby nie myśleć o pewnych krzywdach.
A może to ma sens? Żebym ja swoją córkę przytulała, by ona nie chciała w przyszłości powracać do tego, co minęło.

1 komentarze:

aga kacprzyk pisze...

Polecam na początek 3 książki Katarzyny Miller - psychoterapia to nie tylko lek na choroby, ale również na smutną duszę. Pozdrawiam ciepło, Pr0myczek