29 listopada 2011

Sezon grzewczy rozpoczęty

Noc.
Oglądam teledyski.
Piernik się zrobił moimi rękami i poszedł spać na 3 tygodnie.
Wróciliśmy. Nie ma wymówek.
Ale jest dobrze.
I ciepło.
I tak, jak ma być.
Zanurzam się w myślach Kundery.
Zanurzam się w myślach.

18 października 2011

Na zakładkę

Na horyzoncie kilka zmian.
Wielka sprawa zmierza do wielkiego sprawdzianu. Do dużej matury. Ciekawe czy zda.
Jeśli zda - uwolnią się pomysły. Będzie więcej pracy. Będzie radość tworzenia.
Jeśli nie zda - trzeba będzie inną srokę pociągnąć za ogon.

Za dużo kupuję książek, już mi się nie mieszczą na półkach.
Może rozdam kilka znajomym, a może nie.
Może przestanę kupować nowe, a może nie.
Na pewno nie przestanę pić gorącej herbaty.
A Andi nie przestanie pić chłodnej.
To chyba ta słynna równowaga.

Strasznie nudna jestem i gnuśna. Mało towarzyska.
Nikt mi nie zorganizuje benefisu kiedyś tam.
Trudno.
Czekam na moment pierwszego zdania.
Czuję, że nadejdzie za chwilę.

Moje dziecko najpiękniej mówi słowo "pojechał". Na początku nieufna, ostrożna, kończy spotkania w brawurowy sposób. Żegnana osoba rośnie i kwitnie, obdarzana uściskiem lewej lub prawej dłoni. Zmuszona do całowania wystawionej buzi. Zasypana zwielokrotnieniem słowa "pa".
Nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak pięknie się kończy spotkanie.

8 września 2011

23:48

Nowy interfejs jest biały i pusty. Biała karta mnie wzywa do zapisania. Okno wielkie jak wielkie okno. I ja taka mała przed komputerem. Mam jakiś smutek pod skórą, nieokreślony. Nie wiem, skąd przychodzi. Nie wiem. Może to przez zatoki i permanentne uderzenia młotem prosto w moje czoło. Może czwarta z ósemek chce się narodzić? Za chwilę moje urodziny.

28 sierpnia 2011

Kwestia mikrofonu

Mój mąż mi pokazał mikrofon. On taki ma i takie występują najczęściej w filmach. I na koncertach u dobrych muzyków. Ten mikrofon jest niby zwyczajny, a jednak to klasa sama w sobie.
Jest tak dobry, że ma ileś tam lat, a nadal produkcja idzie pełną parą.
Bo z mikrofonem jak z bronią. Po prostu czasami się zajebiście uda.

Ale dlaczego tak obcesowo? Dlaczego o mikrofonie?
Nie wiem.

Czytam Bluszcz namiętnie, pasjami. Czytam i Bogu dziękuję za intelektualistów.

Lato prawie przeminęło. Lato pełne os. Wypełniony nimi nawet lokalny szmateks. Miejsce moich poszukiwań i połowów.
Wypełnione sklepy i deptaki. Czasami też nasza kuchnia.

A ja jestem pełna nadziei. Nadziei? Czekam po prostu. Czekam na mój kolejny cud.
Bo pierwszy śpi właśnie po ciężkim dniu rysowania, biegania i niezrozumiałych opowieści.


W głowie kiełkują mi zdania do książki. Błyskają gdzieś tam obrazki motywów.
Czy to uda się posklejać w sensowną całość?


A ustawa nakazała i są nowe plakietki w telewizorze. Wyraźnie mówią, co dla dorosłych, a co dla dzieci.
Mnie najbardziej odpowiada plakietka z liczbą 12. Czy to wiek mojego mózgu?

16 czerwca 2011

Zgnieciona żelka

Trudno zgnieść żelkę, prawda? A mojej przyjaciółce grypie się udało.
I leżę tak w malignie. I umieram na bóle, dreszcze, gorączki.
Niech już powróci energia, obiecuję, że będę doceniać ZDROWIE.

6 czerwca 2011

A co, jeśli

A co, jeśli myślę źle
A co, jeśli za daleko szukam
A co, jeśli wszechświat to tylko kosmos, powinien być oglądany z dołu
A co, jeśli sens świata jest tutaj
A co, jeśli jest w rozmowie
A co, jeśli w spacerze, herbacie, wojnie, praniu, uśmiechu
A co, jeśli za daleko szukam
Odpowiedzi

1 czerwca 2011

To się nie zdarzyło

Żeby dwa posty tak dzień po dniu?! A wstydź się Feminko, wstydź!
Właściwie dlaczego ta dziewczyna tak siedzi na górze? Czym sobie zasłużyła na umieszczenie jej tam? Ja jestem inna. No może tak siedzę czasami niekobieco, niekobieco.
Ale podoba mi się, chyba przez to siedzenie. Taka otwartość i sobie radio gra. O, przepraszam, to magnetofon wypasiony z magnet-taśmą. Pewnie jakiś dobry czarny rap z samego Bronxu nadaje.

No więc, co Cię Feminko zmusiło do pisania w tę uroczą, prawie letnią noc?
Hmmm... jakaś potrzeba nieokreślona.
Czy ja to piszę dla siebie, czy Ciebie?
Jak dla Ciebie, to kim jesteś?
I dlaczego właśnie Ty?
A może nigdy nie pisze się dla kogoś. Tylko on potem czyta i nadinterpretuje.
Tak jak listy miłosne się pisze, żeby nie pęknąć z miłości. Wentyl taki bezpieczeństwa.
A wiersze się pisze, bo smutno.
A książki się pisze, bo grają w głowie obrazy i chcą wyskoczyć na wolność.

Niedobre ogórki mordują ludzi. Co gorsza, miłośników zdrowego odżywiania.
Niedobre ogórki.

31 maja 2011

Drożdże

Zaczyna się, rośnie, rozpycha. Sytuacja w wielu aspektach.
Z tej strony i z tamtej, a nawet z tej już nieco zapomnianej.
Za który sznurek pociągnąć najmocniej?
Który ma na końcu najlepsze ciasteczko?

Na ostatniej imprezie - z serii tych weselnych - pomyślałam, jak ja już nic nie muszę. Że mam ich przecież, że teraz czas na "mogę".
Mogę spać, mogę jeść, mogę nie spać i nie jeść nic.
Albo tańczyć, albo czytać. Albo pisać coś tam gdzieś.

Skoro co 7 lat zmienia się człowiekowi sposób myślenia (właściwie świata postrzeganie), to u mnie coś na kształt tej przemiany świta we łbie.

Tak mało dostajemy informacji zwrotnych od otoczenia - a jak już nas nie ma to mówi się dobrze albo wcale. A przecież to takie ważne, żeby mówić np. ciociu, ty masz taki dar do wprowadzania ludzi w melancholię, wiedziałaś to o sobie? Albo: bracie, nie ukryjesz przede mną swojej wrażliwości, nie u da ci się to, nie nie nie.
Patrząc w lustro widzimy siebie zupełnie inaczej, niż odbiera nas świat.
A Facebook nas jeszcze bardziej ogranicza. Co to za wybór: albo to lubię, albo nic.
A gdzie miejsce na całą resztę z wachlarza opinii, odczuć, wrażeń, emocji.
Justyna zdała dziś egzamin. Mam to w dupie - zaznaczyła Ola ikonę ze środkowym palcem w górze.

11 maja 2011

Majówka dubeltówka

Pora dla Feminki niezwykła. Ale jak tu spać, kiedy tak piękny zrobił się świat?
Czy jakieś zmiany nastąpiły? Czy życia tok ma wydźwięk miły czy niemiły?
Mam ostatnio wrażenie, że dojrzewamy jako związek. W sensie scalania i promieniowania na otoczenie.
I tak sobie myślę, że mocnym klejem dwufazowym jest śmiech. Bo to rozumienie bez słów to często wybuch śmiechu w tej samej chwili. Albo nasze słowne żarty. Istnieje ryzyko, że śmieszą tylko nas. Ale to ryzyko jest równocześnie wielką zaletą.

Z wątku relacji międzyludzkich płynnie przeskoczmy do spraw zawodowych. Na horyzoncie kilka zmian, ale by nie zapeszać milczeć zamierzam i to też czynię.

16 marca 2011

Postne myśli

Wszyscy gadają o tej wiośnie, ale naprawdę wpływa ona na duszę w niesamowicie pozytywny sposób.
Lista zadań prawie czysta, jakąś czuję przestrzeń w sobie - pewnie przez otwarte okna.
Ten rok miał być rokiem zamykania ważnych tematów i uzyskiwania profitów. Zobaczymy, czy moje przewidywania się spełnią. Na razie mamy połowę marca i nie jest źle.

Mam nowego bloga, jest strasznie niepoprawny politycznie. Feminki grzeszna natura znajdzie tam swoje ujście.

A na koniec brodate dziecko będące kobietą

11 marca 2011

Różne kąty padania światła

A dzisiaj mi smutno.

5 marca 2011

Dystans

Im jestem starsza, tym bardziej się oddalam. Od innych ludzi. Innych niż najbliższa rodzina. A nawet w jej przypadku dystans jest całkiem spory. Może na tym polega dojrzewanie - że jest się coraz dalej od innych? Ale co jest na końcu w takim razie?

Jednocześnie jestem tak blisko Heleni i Andiego. Takie mentalne nasze zasilikonowanie.

Mam dużo pracy, lista to do nieustannie pełna. A za oknami czary mary. Piękne sobie miejsce wybraliśmy na oddychanie. A jutro na śniadanie zjem kanapki z masłem orzechowym. Które nota bene zawsze już mi się będzie kojarzyć z dentystą sadystą, którego gabinet był tuż obok ekologicznego sklepiku z takim masełkiem.

Przeczytałam dziś w Zwierciadle, że kiedyś ludzie dzielili dobę na trzy części - aktywną, czyli pracę; sen, czyli sen i kontemplację, czyli zastanawianie, kontakt z naturą i inne cudowności. Taka będzie moja niedziela. Bo jutro Matki Polki pracują na satysfakcję.

Zasypiam.

21 lutego 2011

Czarodziejki

I po zlocie.
I po Złotej numer ileś tam.
Jak tańczyłyśmy oblepiali nas faceci, no, usiłowali oblepiać :)
Się czułyśmy jak studentki prominentki, a nie karmiące i odpowiedzialne dominy.
A następnego dnia wspaniała impreza z pędrakami pod nogami.
I już jestem w domu i Warsaw by night mam w miłym wspomnieniu.
- A tak poza tym? Co u Ciebie? Jak życie?
- A dziękuję Katarzyno, że pytasz. Jakoś leci.
Gdzieś tam idzie do przodu, gdzie indziej stoi sobie i czeka.
A czasami patrzy gdzieś w tył.
- Ale powiedz tak szczerze, co tam u Ciebie?
- Szczerze? To strasznie chce mi się spać. Namiętnie zjadam galaretki. Co jeszcze... Czytam. Gazety i książki. Ale jakaś się ostra zrobiłam w recenzjach.
Odrosty mam, więc pójdę do fryzjera. Niestety Ela już nie pracuje, więc muszę znaleźć innego.
Kupiłam sobie wczoraj torebkę. Jest biała i słodka.
Co jeszcze...
Tak sobie czasami myślę, właściwie takie błyski mam myślowe - jak kocham moją córkę. Aż nie mogę wtedy oddychać.
Ostatnio dużo tańczę - puszczam Rihannę live z miasta Bangor (nie nie, to w UK, nie na Dalekim Wschodzie) i tańczę. Helenka też tańczy, ona właściwie bije mnie w tym tańcu na łeb.
- Kasiu, idź już spać, bo zamykają Ci się oczy.
- Idę, dobranoc Kasiu. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Pamiętam. Papa.

10 stycznia 2011

Zatokowy ból głowy

Padam na tak zwany pysk.

Spacerując dzisiaj po rodzinnych okolicach zobaczyłam zjawisko niezwykłe - grupkę kilkunastolatków, którzy w sposób kulturalny rozmawiali sobie idąc. Nie mogłam uwierzyć w brak przekleństw, poprawność językową i generalnie sympatyczną aurę jak z książek Małgorzaty Musierowicz. Dostrzegłam jednak COŚ - małe słuchawki w uszach każdej z tych osób. Niedosłyszących osób.
I wtedy mi się poukładało.

Ale dlaczego tak jest? Że miłe są dzieci chore, skrzywdzone jakoś tam przez los?
Czytałam wczoraj reportaż o więźniach w hospicjum. Jak płaczą, zmieniają się, resocjalizują myjąc schorowane ciała tych najbardziej bezbronnych.

Choroba i śmierć uczą pokory.

1 stycznia 2011

Leniwy krok w Nowy Rok

I hop. 2011.
Jeśli pierwszy dzień roku zapowiada kolejne 364, będzie leniwie, śpiąco, rodzinnie, smacznie i marzycielsko.
No mogłoby być trochę bardziej pracująco ;)
Czas na noworoczne postanowienia:
1. angielski do apdejtu
2. biznes do uruchomienia produkcji
3. mj do uruchomienia
4. zjazd dziewczyn w Iwo
5. zapuszczenie włosów
a poza tym troszkę cichutkich marzeń, których głośno wymówić nie można, co by nie zapeszyć.

A jaki był 2010 rok z perspektywy? W sferze publicznej - wiadomo. W tej prywatnej dosyć spokojny, domowy. Helenka bardzo się zmieniła. Biega, bawi się, zaczyna mówić. Zaczynamy poznawać jej osobowość, widzimy jej wybory, poznajemy ulubione i te mniej lubiane sprawy.

No to tyle na dziś.
A - byłabym zapomniała - Niech się darzy!