21 lutego 2011

Czarodziejki

I po zlocie.
I po Złotej numer ileś tam.
Jak tańczyłyśmy oblepiali nas faceci, no, usiłowali oblepiać :)
Się czułyśmy jak studentki prominentki, a nie karmiące i odpowiedzialne dominy.
A następnego dnia wspaniała impreza z pędrakami pod nogami.
I już jestem w domu i Warsaw by night mam w miłym wspomnieniu.
- A tak poza tym? Co u Ciebie? Jak życie?
- A dziękuję Katarzyno, że pytasz. Jakoś leci.
Gdzieś tam idzie do przodu, gdzie indziej stoi sobie i czeka.
A czasami patrzy gdzieś w tył.
- Ale powiedz tak szczerze, co tam u Ciebie?
- Szczerze? To strasznie chce mi się spać. Namiętnie zjadam galaretki. Co jeszcze... Czytam. Gazety i książki. Ale jakaś się ostra zrobiłam w recenzjach.
Odrosty mam, więc pójdę do fryzjera. Niestety Ela już nie pracuje, więc muszę znaleźć innego.
Kupiłam sobie wczoraj torebkę. Jest biała i słodka.
Co jeszcze...
Tak sobie czasami myślę, właściwie takie błyski mam myślowe - jak kocham moją córkę. Aż nie mogę wtedy oddychać.
Ostatnio dużo tańczę - puszczam Rihannę live z miasta Bangor (nie nie, to w UK, nie na Dalekim Wschodzie) i tańczę. Helenka też tańczy, ona właściwie bije mnie w tym tańcu na łeb.
- Kasiu, idź już spać, bo zamykają Ci się oczy.
- Idę, dobranoc Kasiu. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Pamiętam. Papa.

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

co u ciebie?