18 października 2011

Na zakładkę

Na horyzoncie kilka zmian.
Wielka sprawa zmierza do wielkiego sprawdzianu. Do dużej matury. Ciekawe czy zda.
Jeśli zda - uwolnią się pomysły. Będzie więcej pracy. Będzie radość tworzenia.
Jeśli nie zda - trzeba będzie inną srokę pociągnąć za ogon.

Za dużo kupuję książek, już mi się nie mieszczą na półkach.
Może rozdam kilka znajomym, a może nie.
Może przestanę kupować nowe, a może nie.
Na pewno nie przestanę pić gorącej herbaty.
A Andi nie przestanie pić chłodnej.
To chyba ta słynna równowaga.

Strasznie nudna jestem i gnuśna. Mało towarzyska.
Nikt mi nie zorganizuje benefisu kiedyś tam.
Trudno.
Czekam na moment pierwszego zdania.
Czuję, że nadejdzie za chwilę.

Moje dziecko najpiękniej mówi słowo "pojechał". Na początku nieufna, ostrożna, kończy spotkania w brawurowy sposób. Żegnana osoba rośnie i kwitnie, obdarzana uściskiem lewej lub prawej dłoni. Zmuszona do całowania wystawionej buzi. Zasypana zwielokrotnieniem słowa "pa".
Nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak pięknie się kończy spotkanie.

0 komentarze: