12 grudnia 2012

Straight from the barrel


Kiss me hard before you go 
Summertime sadness 
I just wanted you to know 
That, baby, you're the best

Co? Gdzie? Kto?
Myśli. Tutaj. Ja.

Kotłuje mi się w głowie. Szklanka pełna burzy. Zmiana. Przebiegunowanie. Dokonuje się przełom kolejny. Dojrzewanie?

 Miałam sen o końcu świata. Błyskawica, która zastygła zamiast szybko zgasnąć. I jego twarz, na której widać coraz mocniejsze białe światło. I jego niemożność odpowiedzenia na moje pytanie, czy to koniec.
.
.
.
Dziadek jest umierający. Tak bardzo się bałam takich chwil. Pogłaskałam go po policzku. Jest taki ciepły, bezbronny. Jest jakiś spokój w nim i niepokój. Boję się pustki, jaka nadejdzie. Dziury w sercu.

Zaczęłam pisać. To chyba dobry czas.

9 sierpnia 2012

blue jeans

Lana
ja
ten teledysk
jego ręka w jej ustach
wino w moich
noc
 
you made my eyes burn

13 czerwca 2012

Pomiędzy półkami

To Feminki tak długo nie było? A co ona robiła? O czym śniła i marzyła? Coś zaczęła, coś zechciała. Myśli, smuci, śmieje siebie się. Patrzy w tył i w przód i w bok. I rozmyśla, czego chce. Boli głowa przez zatoki. Pisze czasem. Pisze w przerwie. Między życia jednym i kolejnym odcinkiem. Czyta Bluszcz, pochłania bluszcz. A przecież to trucizna. Ale czym jest życie bez ciemnych zakamarków? Bez trucizny, stresu, żalu? Czy da się być człowiekiem w pełni, jeśli nad głową świeci neon "happy"? Tak wiele kobiet ucieka w macierzyństwo. Ono je definiuje. Ono nadaje im rys. Nadaje im cechy tak bardzo potrzebne. I dlatego tak smutne kobiety są wtedy, gdy dzieci wyfruną sobie w świat. Bo zostaje puste pole "tagi". Trzeba tworzyć. Nie dla innych - dla siebie. Trzeba wyszywać serwetkę haftem krzyżykowym. Albo pisać na starym rachunku wiersz infantylny o wróblu. Robić zdjęcia komórką. Układać bukiety z trawy. I potem siedzieć i być kurewsko dumną.

13 marca 2012

Druga bogini

Moje całkiem nowe dziecko śpi obok. Pachnie.
Wdycham ten zapach jedyny na świecie.
Czuję się kompletna jak nigdy dotąd.
Dom ma cztery ściany.
Zaraz zjem lody o smaku malaga.
Leżąc w łóżku i będąc po prostu.

5 marca 2012

Co to jest?

To Feminki tyle czasu nie było w tym miejscu?
A przecież ona jest. Cały czas przetwarza jedzenie na energię.
I spala się, i odradza, by spalić się znów.
I odrodzić.

No i czekam sobie. I myślę. I czytam. I nicnierobię. Teraz na przykład ziewam.
Kłócę się na forach. O życiu, o ideach. O dupie maryni.
Napiłam się coli, mam czasami wielką ochotę na zimną colę.
I jak ją piją to wcale nie jest cudownie, bo czuję, że ona jest okropna dla mojej buzi - właściwie dla buzi wnętrza.
Drapie mnie w zęby i szarpie podniebienie.
Zupełnie przeciwnie niż kawa Inka z mlekiem.

Chyba zasnęli. I śpią tam przytuleni. Moje dwie istoty współżyjące. Moje motywacje i powody spokoju. Czasami też złości, ale częściej śmiechu.

Dlaczego lista rzeczy do zrobienia nigdy się nie kończy?
I plącze się na niej proza z poezją słodką. Gdzieś między myciem schodów a układaniem książeczek znajduje się punkt: pogapić się w niebo. Więc stoję i patrzę (a mam na co!). Widzę, jak szaleją chmury, uciekają lub pędzą. Samoloty niosą kukiełkowych ludzi. Ptak jakiś rozkojarzony zmienia tor lotu.
Miasto w oddali miga, uśpione spalinami.
A ja w naszym małym miasteczku. Na górze jak księżniczka w wieży. Nie czekam na księcia. Bo mam.
Czekam na chmurę, tą z samego końca. I jak już przybiegnie, czekam na następną.
Codziennie inne niebo. Raz różowe, czasem zielone.
Nigdy takie samo.
Bezkarnie się gapię. Czas marnuję, kiedy ludzie siedzą na fotelach obrotowych albo w fabrykach medytują przy taśmach.

Ta zima była cudowna. Wychodziłam w rozpiętej kurtce na mróz -20, czułam, że się oczyszczam, że mózg mi się odkaża. Wdychałam kryształ, wydychałam smog. I teraz mój środek czeka na nowe.