13 marca 2012

Druga bogini

Moje całkiem nowe dziecko śpi obok. Pachnie.
Wdycham ten zapach jedyny na świecie.
Czuję się kompletna jak nigdy dotąd.
Dom ma cztery ściany.
Zaraz zjem lody o smaku malaga.
Leżąc w łóżku i będąc po prostu.

5 marca 2012

Co to jest?

To Feminki tyle czasu nie było w tym miejscu?
A przecież ona jest. Cały czas przetwarza jedzenie na energię.
I spala się, i odradza, by spalić się znów.
I odrodzić.

No i czekam sobie. I myślę. I czytam. I nicnierobię. Teraz na przykład ziewam.
Kłócę się na forach. O życiu, o ideach. O dupie maryni.
Napiłam się coli, mam czasami wielką ochotę na zimną colę.
I jak ją piją to wcale nie jest cudownie, bo czuję, że ona jest okropna dla mojej buzi - właściwie dla buzi wnętrza.
Drapie mnie w zęby i szarpie podniebienie.
Zupełnie przeciwnie niż kawa Inka z mlekiem.

Chyba zasnęli. I śpią tam przytuleni. Moje dwie istoty współżyjące. Moje motywacje i powody spokoju. Czasami też złości, ale częściej śmiechu.

Dlaczego lista rzeczy do zrobienia nigdy się nie kończy?
I plącze się na niej proza z poezją słodką. Gdzieś między myciem schodów a układaniem książeczek znajduje się punkt: pogapić się w niebo. Więc stoję i patrzę (a mam na co!). Widzę, jak szaleją chmury, uciekają lub pędzą. Samoloty niosą kukiełkowych ludzi. Ptak jakiś rozkojarzony zmienia tor lotu.
Miasto w oddali miga, uśpione spalinami.
A ja w naszym małym miasteczku. Na górze jak księżniczka w wieży. Nie czekam na księcia. Bo mam.
Czekam na chmurę, tą z samego końca. I jak już przybiegnie, czekam na następną.
Codziennie inne niebo. Raz różowe, czasem zielone.
Nigdy takie samo.
Bezkarnie się gapię. Czas marnuję, kiedy ludzie siedzą na fotelach obrotowych albo w fabrykach medytują przy taśmach.

Ta zima była cudowna. Wychodziłam w rozpiętej kurtce na mróz -20, czułam, że się oczyszczam, że mózg mi się odkaża. Wdychałam kryształ, wydychałam smog. I teraz mój środek czeka na nowe.