4 sierpnia 2013

Plastikowy zestaw balkonowy

Kolejny wpis, niezwykłe, niebywałe.
Co się dzieje, że piszę tu, w moim świecie alternatywnym, na moim księżycu?
Czy wypływające ze mnie myśli tutaj własnie się lokują?

Pan siedział z panią na balkonie. Siedzieli przy stole z plastiku, na krzesłach plastikowych.
Słuchali radia, nie, nie muzyki - słuchali relacji z wyścigów kolarskich.
Pani z zaangażowaniem słuchała relacji zerkając raz po raz na męża.
Te ułamki sekund wyjaśniały: strach, poddaństwo, całe życie dla niego i z myślą o nim.
Brak myśli o sobie. On pierwszy je, on pierwszy wchodzi.
Znienawidziłam go w tej sekundzie, a jej zrobiło mi się żal.
Ale przeszłam dziesięć metrów i pomieszały się te uczucia.
Bo może ona go kocha, a on ją na swój sposób też? Może ten układ jest dla nich ok - win win. Bez blink blink.
Stereotypy w głowach tak bardzo tną nam swobodne przepływy. Kocham ten szum w głowie po wypiciu wina. Nie za dużo, w sam raz na uwolnienie obręczy w mózgu.

0 komentarze: